01.03.2017

Impas - Prolog

Najdroższy bracie

            Ten list wypadałoby zacząć od pytania, co u Ciebie? Czy jesteś zdrowy? Szczęśliwy? Czy nie masz zbyt wielu zmartwień? Powinnam wyrazić nadzieję na nasze szybkie spotkanie i napisać Ci, że u mnie wszystko po staremu, tak jak zawsze. Należałoby wykazać się klasą i kulturą, ale wybacz mi, tym razem tego nie zrobię.

 Nie wiem czy pamiętasz jak w dzieciństwie rodzice często wpajali nam, jak ważne jest dobre wychowanie. Teraz myślę, że nie chodziło im o to, byśmy dobrze wypadali przed sąsiadami i dalszą rodziną, jak sobie to wówczas tłumaczyliśmy. Oni chcieli byśmy wyrośli na porządnych ludzi, a my im to bardzo utrudnialiśmy. Sam musisz przyznać, że byliśmy dobrzy we wkręcaniu innych. Wciąż mi się chce śmiać gdy sobie przypomnę, jak zaliczyłeś kilka gał z chemii i nie chciałeś by mama się o tym dowiedziała. To było chyba na początku liceum. Pamiętam jak rodzice kładli duży nacisk na nasze wykształcenie, zresztą obydwoje skończyli dobre studia. Gdyby dowiedzieli się o Twojej chemii, mógłbyś się pożegnać z laptopem, którego obiecali ci na siedemnastkę. Wówczas wpadłeś na genialny pomysł, że mam łudząco podobny głos do mamy, więc na Twoją prośbę zadzwoniłam do wychowawczyni i podając się za mamę powiedziałam, że „nie mogę przyjść na wywiadówkę, ponieważ mój mąż leży poważnie chory w szpitalu”. Dodałam również, że nie wiem kiedy jego stan ulegnie poprawie i poproszę o przekazanie najważniejszych informacji przez telefon. Nauczycielka to kupiła i wszystko byłoby super, gdyby nie to, że kilka dni później przez przypadek wpadła na mieście na naszego tatę. Mieliśmy chyba wtedy najdłuższy szlaban w życiu.

Piszę bracie jednak nie po to, by odświeżać wspomnienia. Po tym wszystkim, co się wydarzyło, pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak czasem te z pozoru małe rzeczy potrafią zadać silny ból. Mówili mi wszyscy, że czas leczy rany. Ba, nawet o tym zapewniali. Powtarzali do znudzenia, że będzie lepiej nie tylko na ciele, ale również na duszy. I wiesz co? Ja im wierzyłam. Teraz jednak wiem, że ich słowa dotyczyły tych małych ran, płytkich, bo po tych dużych zawsze zostają dotkliwe blizny. Te największe zaś nigdy nie dają spokoju, są niczym ból fantomowy po utracie kończyny, ale wiedzą o tym tylko ci, którzy doświadczyli ogromnej straty.

Muszę Ci się do czegoś przyznać, bracie. Możesz mnie potępiać, nazywać głupią czy nielojalną, ale próbowałam zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Udawałam, że wszystko jest dobrze, uśmiechałam się sztucznie i wszystkich zapewniałam, że już za wami nie tęsknię. Wiem. Słabo. Jednak kiedy wracałam do domu i widziałam ten bałagan na półce z płytami, który obiecałeś, że posprzątasz… wówczas odzywały się wszystkie wspomnienia. Wiesz, co wtedy robiłam? Zamykałam się w Twoim pokoju i przytulałam do poduszki. Wylewałam w nią tak dużo łez, aż w końcu zasypiałam zmęczona. Tylko w tamtym miejscu nie dopadały mnie te cholerne koszmary. Tylko tam nie widywałam tych pieprzonych, intensywnie zielonych oczu. Tylko tam nie wyciągałam do nich rąk, błagając o pomoc i tylko tam one nie odwracały się ode mnie i nie pozostawiały mnie zakleszczonej w rozbitym samochodzie.

Choć minęło tak wiele lat, nadal tęsknię za rodzicami. Teraz może nawet bardziej niż wówczas, gdy byłeś przy mnie. Wtedy mnie przytulałeś i szeptałeś do ucha, że przecież mamy siebie. Po wypadku wspierałeś mnie i walczyłeś o moje nogi. To dzięki Tobie dziś mogę chodzić. To dzięki Tobie podeszłam do matury, bo załatwiłeś mi indywidualne nauczanie. To dzięki Tobie dostałam się na wymarzone studia. Byłeś moim bohaterem. Nie mogę uwierzyć w to, że tak nagle mnie zostawiłeś. Nie mogę uwierzyć w to, że ktoś mi Ciebie tak nagle zabrał. Obiecywałeś, że zawsze będziesz przy mnie, a ja mam wrażenie, że do końca życia będzie prześladował mnie obraz Twojego ciała zwieszonego z sufitu w garażu.

Na koniec powinnam pozdrowić Cię i napisać, że czekam na Twoją szybką odpowiedź. Nie zrobię tego, bo nigdy nie dostaniesz tego listu, a ja nigdy nie otrzymam odpowiedzi. Brakuje mi tu Ciebie. Kocham Cię.
Twoja siostra,

Lena 
Template made by Robyn Gleams